Apokatastaza
Idź wyprostowany wśród tych co na kolanach - przesłanie Pana Cogito
RSS
sobota, 10 stycznia 2009
Interes na Matce Boskiej

Kto robi interes na Matce Boskiej kryzysowej

Małgorzata Skowrońska, Kraków

"Dar Maryi na trudne czasy" - reklamuje medalik Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Piotra Skargi. - To oszustwo - mówią księża misjonarze, którzy w Polsce propagują kult Matki Bożej Objawiającej Cudowny Medalik.

Reklamy z cudownym medalikiem pojawiają się w internecie (m.in. w portalach Wirtualna Polska i Wirtualne Media). Rozsyłane są też pocztą. - Mąż dostał maila zatytułowanego "Matka Boska Kryzysowa". Tydzień temu stracił pracę. Do spłacenia mamy kredyt mieszkaniowy. Trudne czasy. Zadzwoniłam do krakowskiej kurii, ale usłyszałam, że Kościół nie zajmuje się dystrybucją medalików na kryzys - mówi zdezorientowana mieszkanka Krakowa (nazwisko do wiadomości redakcji).

Kryzysowe medaliki rozprowadza Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Piotra Skargi. Tworzą go ultrakatoliccy działacze związani z "Naszym Dziennikiem" i LPR (m.in. Sławomir Skiba i Piotr Doerre, były krakowski radny LPR). Organizacja zasłynęła m.in. agresywnymi protestami przeciwko marszowi homoseksualistów, namawianiem kierowników urzędów stanu cywilnego do oporu wobec projektu ustawy o legalizacji związków partnerskich i zarzucenie miasta tysiącami listów przeciwko "Gazecie Wyborczej" opisującej Marsze Tolerancji.

Dzwonimy do stowarzyszenia. - Czy państwa cudowny medalik pomaga radzić sobie z kryzysem gospodarczym? - pytamy.

- Pomaga. Na kryzys, na zwolnienia. Pomoże znaleźć nową pracę. Proszę zajrzeć na naszą stronę i przeczytać świadectwa - odpowiada mężczyzna, który odebrał telefon (nie chciał podać nazwiska).

Na stronie www.cudownymedalik.pl w dziale "Łaski" jako pierwsze "świadectwo" jest podziękowanie Anny ze Śląska: "(...) Z radością pragnę Państwa poinformować, że mój syn miał problemy w pracy, groziło mu zwolnienie. Byliśmy wszyscy bardzo zdenerwowani, bo syn miał wzięty kredyt na dokończenie studiów. Dwie noce modliłam się do Matki Najświętszej, św. Antoniego i św. Judy Tadeusza. O godz. 15 listonoszka przyniosła Waszą przesyłkę z Cudownym Medalikiem. Dwie godziny później przyjechał mój syn i powiedział, że zachował stanowisko w pracy. Radość moja była ogromna. W prezencie podarowałam mu otrzymany od Was medalik".

[...]

U księży misjonarzy, którzy propagują w Polsce kult Matki Bożej Objawiającej Cudowny Medalik, można go dostać za darmo. Na przykład w zakopiańskim sanktuarium na Olczy. - To, co robi stowarzyszenie, jest oszustwem i działaniem wysoce niemoralnym. Objawienia Matki Bożej, z którymi związany jest medalik, miały charakter religijny. Nie ma to nic wspólnego z kryzysem gospodarczym, szukaniem pracy czy spłacaniem kredytów. Reklamując Maryję i jej medalik jako remedium na trudne czasy, stowarzyszenie dopuszcza się manipulacji - komentuje ks. Arkadiusz Zakręta, wizytator polskiej prowincji Zgromadzenia Księży Misjonarzy.


O "zachowanie roztropności przy kupnie takiego medalika" apeluje też rzecznik krakowskiej kurii ks. Robert Nęcek. - To nie jest stowarzyszenie kościelne - zaznacza. Krakowski Kościół kilka razy odcinał się od jego działalności. - Ciągle ktoś pyta o tę organizację, niedawno nawet ksiądz z mojej rodzinnej parafii na Śląsku. Nie mamy kontroli nad jej działalnością, bo to organizacja pozakościelna. Nigdy nie zwracała się do nas o zatwierdzenie swojego statusu - podkreśla ks. Piotr Majer, kanclerz krakowskiej kurii.

10:50, b_j
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 grudnia 2008


http://video.google.com/videoplay?docid=-5870901554543719947




22:19, b_j
Link Dodaj komentarz »
środa, 12 listopada 2008
Rasizm w polskim kościele

Kościół rozdaje dzieciom rasistowską ulotkę

Szokujący przejaw rasizmu w kościele w Poznaniu. Jak podaje Radio ZET, dzieci dostały tam karteczki, wyjaśniające czytaną podczas nabożeństwa ewangelię. Na karteczkach jest wizerunek czarnoskórego chłopca, który mówi: "Szkoda, że modlitwa nie rozjaśnia także skóry".

[...]

"W kościele coś takiego nie powinno mieć miejsca, to czysty rasizm" - mówi Radiu ZET oburzony ojciec dziecka, które otrzymało taką karteczkę. "To przesłanie popiera segregację rasową" - komentuje dominikanin, ojciec Paweł Kozacki.

43 tysiące takich ulotek wydrukował "Mały Gość Niedzielny".

[...]


dziennik.pl

12:42, b_j
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 04 listopada 2008
Brakuje ci palca, jesteś impotentem -- nie możesz mieć powołania, "Bóg" cię nie chce na księdza

Chory na cukrzycę księdzem nie zostanie

Marcin Lewandowicz, TOK FM, Aleksander Daukszewicz, Gazeta.pl

Gej nie może być księdzem, mówi instrukcja Watykanu, która trafiła do seminariów duchownych. Jednak orientacja seksualna nie jest jedynym kryterium, na podstawie którego odrzuca się kandydatów na księży. Do seminarium nie zostanie przyjęty między innymi chory na cukrzycę, lub ktoś, komu brakuje palca wskazującego.

Istrukcja Watykanu nie pozostawia żadnych wątpliwości, homoseksualista księdzem zostać nie może. Nawet jeśli kandydat na kleryka żyje w całkowitej czystości, nie ma szans na zostanie duchownym. - Jeśli pragniecie mieć dobrych księży, to nie pytajcie się, dlaczego Kościół nie święci ludzi, którzy są tego niegodni - mówi Przewodniczący Konferencji Wyższych Seminariów Duchownych ks. Krzysztof Pawlina.

Jednak homoseksualiści to nie jedyna grupa wyłączona ze stanu kapłańskiego. Zgodnie z prawem kanonicznym, do seminarium nie zostaną przyjęte także osoby ułomne fizycznie. ''Ułomności cielesne nie pozwalające sprawować funkcji kapłańskich'' to między innymi: ślepota, głuchota, brak ręki, nogi lub dłoni, a także brak palca wskazującego lub wielkiego palca u prawej ręki. Kapłan nie może być także przewlekle chory.

- Żeby podjąć taką posługę, podobnie jak w wojsku trzeba mieć pewną sprawność - tłumaczy ks. Pawlina. - Sprawności czasem nabywa w seminarium, ale często nie da się jej zdobyć, bo natura na to nie pozwala - dodaje.

Niedoszłego kapłana może zdyskwalifikować również wada wymowy lub problemy natury ruchowej. - Coś, co uniemożliwi mu pełnienie funkcji kapłańskich. Jakieś znaki na twarzy, może być coś z nogą - wymienia ks. Krzysztof Pawlina. Kandydatów dyskwalifikują również wszelkie problemy natury psychicznej, a także próby samobójcze lub usiłowanie zawarcia małżeństwa. Co ciekawe przyszły ksiądz nie może być też impotentem.

W 2005 roku Watykan ogłosił, że ludzie popierający kulturę gejowską oraz aktywni homoseksualiści i ludzie o ''głęboko zakorzenionych skłonnościach homoseksualnych'' nie mogą być kapłanami. Od tamtej pory w Kościele trwała dyskusja czym są ''głęboko zakorzenione skłonności'' i czy osoba, która jest gejem, ale żyje w czystości może zostać księdzem. Nowa instrukcja nie pozostawia jednak żadnych wątpliwości. - To niemożliwe. Nawet jeśli homoseksualista nie grzeszy, to i tak nie może być księdzem - ogłosił w czwartek kard. Zenon Grocholewski, szef Kongregacji ds. Wychowania Katolickiego.

W 2008 roku na studia teologiczne do seminariów w całej Polsce zgłosiło się 694 kleryków - o 141 mniej niż w ubiegłym roku. Malejąca liczba powołań jest dla Kościoła jednym z największych wyzwań.

07:25, b_j
Link Komentarze (3) »
niedziela, 12 października 2008
Papież, siedząc na worku pieniędzy, przestrzega innych przed kultem Mamony

Watykan ostrzega przed chciwością i inwestuje

Dla Benedykta XVI kryzys jest kolejnym dowodem na to, że "pieniądze są niczym". - Niech na Wall Street zaprenumerują "L'Osservatore Romano" - żartują jednak włoscy ekonomiści, bo Watykan świetnie przygotował się na krach giełdowy.

Kościół kiedyś unikał giełdy, bo fundusze inwestycyjne jeszcze w latach 80. nie dawały gwarancji, że nie włożą pieniędzy w podejrzany moralnie biznes - jak produkcja broni lub prezerwatyw. Jednak dziś Watykan jest nie tylko krytykiem giełdy, ale też - jak pokazuje obecny kryzys - zatrudnia jej świetnych znawców.

Brytyjski tygodnik katolicki "The Tablet" dotarł do najnowszych raportów finansowych Watykanu, które pokazują, że watykańscy doradcy finansowi już przed kilkoma miesiącami zarządzili odwrót z rynku akcji w obawie przed rychłym krachem. - Watykan zdołał świetnie przygotować się do zbliżającego się kryzysu i dlatego wiele na nim nie straci - twierdzi rozmówca "The Tablet", który miał przeglądać watykańskie raporty w lipcu tego roku. Stolica Apostolska zdążyła zamienić większość swych rezerw w akcjach oraz funduszach inwestycyjnych na obligacje państwowe (520 mln euro), walutę (340 mln euro) oraz złoto (19 mln euro). Do tego dochodzi ok. 424 mln euro w "zbywalnych nieruchomosciach"

- Skała Piotrowa, na której zbudowany jest Kościół, zamieniła się w skałę ze złota - ironizuje po brytyjsku "The Tablet". Pomimo to kościelni finansiści martwią się tanim dolarem (zwłaszcza wobec euro), bo obniża on wartość datków płynących z USA do Watykanu. Słabnąca waluta USA była jednym z głównych powodów deficytu 9 mln euro, którym Watykan zamknął swój budżet z 2007 r.

Niedawno papież Benedykt XVI wykorzystał kryzys finansowy dla podkreślenia ulotności dóbr doczesnych. - Obecnie widzimy, że wraz z upadkiem wielkich banków znikają pieniądze. One są niczym. Kto buduje na rzeczach widocznych - jak sukces, kariera, pieniądze - buduje na piasku - nawiązywał do ewangelicznej opowieści o domu zmytym przez ulewne deszcze. Podkreślał, że "tylko słowo Boże jest trwałą rzeczywistością".

- Wypowiedź Benedykta XVI to nie ucieczka od świata ekonomii, lecz przykład i zachęta do katolickiej krytyki wypaczeń kapitalizmu - komentuje włoski publicysta Aldo Schiavone. Istotnie, Watykan nie przestaje na bieżąco komentować stanu światowej gospodarki. Watykański dziennik "L'Osservatore Romano" pisał przed kilka dniami o nadchodzącym "końcu kapitalizmu spekulacyjnego" opartego na zbyt rozbudowanych "złych instrumentach finansowych". - Kryzys jest głęboko zakorzeniony w obecnym systemie finansowym, który wymaga reformy - pisał komentator.

Kościół na dobre pogodził się z bankowością dopiero w XIX w., bo wcześniej podejrzewał bankowców o grzeszną lichwę, czyli niedopuszczalne "sprzedawanie czasu" w postaci odsetek od kredytów. - Złodziej kradnie raz, a lichwiarze grzeszą w każdej sekundzie, pobierając procent od pieniędzy - nauczali dawni teolodzy. Choć dziś nikt nie zamierza do tego wracać, to w katolickiej publicystyce coraz głośniej mówi się, że nadszedł czas na przywrócenie należytego związku między pracą i zyskiem, któremu zaprzeczały spekulacyjne praktyki banków oraz funduszy inwestycyjnych.

- Podczas ostatnich dwóch dekad wydawało się, że szukanie takiego związku jest archaiczne oraz niezwiązane ani z etyką pracy, ani z nowoczesną ekonomią. Teraz widzimy, że ten spekulacyjny optymizm był błędny - przekonuje Aldo Schiavone. A bankowiec Ettore Tedeschi na łamach "L'Osservatore Romano" wprost oskarża rządy Europy i USA o błędną politykę podatkową i brak regulacji rynku, co poskutkowało tworzeniem baniek spekulacyjnych oraz obecną zapaścią. Ponagla kraje Unii Europejskiej do szybkiego stworzenia wspólnego funduszu (sprzeciwiają mu się Niemcy), który służyłby do interwencji ratujących m.in. banki.

Kryzys wzmaga w Kościele krytykę gospodarczego neoliberalizmu, którego - jak podkreślają niektórzy włoscy hierarchowie - "dyktatura się kończy". Biskupi nadadriatyckiego regionu Abruzja namawiają władze do porzucenia projektów budowy rafinerii i zbiorników gazu ziemnego, które dotychczas najgłośniej krytykowali miejscowi alterglobaliści. - Szybkie pieniądze to nie wszystko. Teraz dzięki kryzysowi wszyscy widzimy to wyraźnie. Niech naszym "czarnym złotem" pozostanie więc wino, a nie ropa niszcząca środowisko - przekonują biskupi.

Gazeta Wyborcza

19:04, b_j
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 września 2008
Watykan karci

Watykan upomniał polskiego teologa

"Żaden Kościół nie może rościć sobie pretensji do monopolu na prawdę i zbawienie" - napisał ks. Wacław Hryniewicz. Artykuł z takim sformułowaniem skrytykowała watykańska Kongregacja Nauki Wiary. Ks. Hryniewicz: - Napisałem to w zgodzie z własnym sumieniem
Poszło o artykuł ks. Hryniewicza w internetowym kwartalniku "Open Theology" (Londyn), skupiającym wyznawców różnych religii. O sprawie napisała amerykańska agencja informacyjna Catholic News Service. W tekście "Zbawiciel jest polifoniczny" ks. Hryniewicz skrytykował stosunek Kościoła rzymskokatolickiego do innych wyznań chrześcijańskich, np. to, że Watykan odmawia protestantom prawa do miana "Kościół", a uznaje je jedynie za "wspólnoty chrześcijańskie". "Wątpliwości budzi już samo rozumienie prawdy, dyktowane lękiem przed relatywizmem i utratą tożsamości"- napisał. Według ks. Hryniewicza "żaden Kościół nie może rościć sobie pretensji do monopolu na prawdę i zbawienie".

W styczniu - jak podaje CNS - abp Angelo Amato, sekretarz Kongregacji Nauki Wiary, zarzucił ks. Hryniewiczowi (za pośrednictwem generała księży oblatów w Rzymie) "mały szacunek dla autorytetu dykasterii". I zażądał w liście, by w ciągu trzech miesięcy napisał nową wersję artykułu, w której skoryguje swoje tezy. "Komentarz napisałem w zgodzie z własnym sumieniem" - odpisał ks. Hryniewicz. I zapewnił, że "w przyszłości nie zamierza już komentować żadnych dokumentów Kongregacji, bo obecne doświadczenie wystarczająco go do tego zniechęciło".

Obecnie wyjaśnia, że przeszedłszy przez śmierć kliniczną w czasie operacji na nowotwór, nie wie, jak mógłby postępować wbrew swojemu sumieniu, pisząc artykuł zawierający sprostowania, nawet gdyby powiedziano, że grożą mu sankcje dyscyplinarne.

Ks. Hryniewicz jest wybitnym ekumenistą, emerytowanym kierownikiem Instytutu Ekumenicznego KUL, autorem wielu książek. W swojej teologii głosi nadzieję powszechnego zbawienia. O całej sprawie nie został powiadomiony polski Episkopat, jak zapewnił jego rzecznik ks. Józef Kloch. Ponoć za ks. Hryniewiczem wstawił się zakon oblatów, do którego teolog należy, a przełożony generalny zgromadzenia poprosił Kongregację, aby nie wszczynała żadnych sankcji dyscyplinarnych.

Gazeta Wyborcza
11:45, b_j
Link Komentarze (2) »
czwartek, 18 września 2008
Ksiądz przed sądem za przekręty
Proces głównych oskarżonych w aferze kościelnego wydawnictwa Stella Maris rozpoczął się w czwartek przed Sądem Okręgowym w Gdańsku.

60-letni ksiądz Zbigniew B., w latach 90-tych zarządzał wydawnictwem i był kapelanem arcybiskupa gdańskiego Tadeusza Gocłowskiego. 45-letni Tomasz W. był pełnomocnikiem Stella Maris. Grozi im do 10 lat więzienia za wielomilionowe oszustwa finansowe.

Na pierwszej rozprawie prokurator przez kilka godzin odczytywał akt oskarżenia. Zarzucił oskarżonym m.in. współudział w przywłaszczeniu mienia ponad 20 spółek handlowych na kwotę przekraczającą 67 mln zł, pranie pieniędzy oraz uszczuplenia podatkowe na szkodę skarbu państwa w wysokości kilkunastu milionów złotych.


[...]

Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto

11:30, b_j
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 sierpnia 2008
Kościół Katolicki znów nas doi

Hektary w Białołęce dla poznańskich zakonnic

Na ogromnych polach przy ul. Wyszkowskiej w Białołęce miały powstać szkoły, przedszkola i boiska. Jednak komisja ds. zwrotów mienia Kościoła oddała teren zakonnicom poznańskim, ośmiokrotnie zaniżając jego wartość

Dziś Białołęka to jedna z najszybciej rozwijających się dzielnic Warszawy. Ma prawie 100 tys. mieszkańców. Każdego roku powstają tu nowe osiedla, wprowadza się tu kilka tysięcy ludzi. Dzielnica od kilku lat zmaga się więc z brakiem przedszkoli, szkół, przychodni, boisk.

[...]


Według ekspertów ANR grunt wart jest nie 30 mln zł, lecz... 240 mln zł. - Ten teren jest niezwykle cenny. Będziemy walczyć o jego odzyskanie - zapewnia Jacek Malicki, wiceszef Agencji Nieruchomości Rolnych.

Komisja przy MSWiA przekazała działkę elżbietankom bez konsultacji z Agencją. Po fakcie dowiedziały się też władze Białołęki.

Niska wycena to skutek przyjętego przez ekspertów komisji ds. zwrotu założenia - oszacowali jego wartość tak, jak byłby rolny, a nie inwestycyjny.


- Nie jesteśmy przecież na wsi, tylko w stolicy. Mamy tragiczną sytuację z działkami. Brakuje nam szkół, hal sportowych. Jak mam tu skutecznie gospodarzyć, skoro odbiera się nam niezbędny dla nas teren - alarmuje Jacek Kaznowski (PO), burmistrz Białołęki.


Burmistrz i radni dzielnicy zaalarmowali już prokuraturę. - Musieliśmy zareagować - twierdzi Paweł Tyburc (PO), szef rady Białołęki. "Powyższy sposób postępowania uzasadnia domniemanie skutecznej próby wyłudzenia nieruchomości znacznej wartości i stanowi oczywistą przesłankę do wszczęcia działań zapewniających ochronę prawną interesów Skarbu Państwa" - czytamy w piśmie do prokuratury. Z pewnych, ale nieoficjalnych źródeł dowiedzieliśmy się, że zakon może szykować się do sprzedaży działki.


I znów zapłacą warszawiacy


To kolejna kontrowersyjna decyzja komisji ds. zwrotów. Rok temu opisaliśmy, jak ponad 10 hektarów dawnej zajezdni trolejbusowej w Piasecznie trafiło w ręce bonifratrów i dominikanek. Oba zakony dostały w ramach rekompensaty działkę wycenioną wówczas na 40 mln zł. Pół roku później wystawiły grunt na sprzedaż za 115 mln zł. Kupiła go tajemnicza spółka Provo Investment założona przez jedną z dużych firm deweloperskich.


Komisję ds. zwrotu powołały w 1991 r. rząd i Episkopat. Zajmuje się ona orzekaniem i rozwiązywaniem sporów wokół nieruchomości zabranych Kościołowi z naruszeniem prawa. Prawo mówi jasno - od decyzji komisji nie ma odwołania.

[...]

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna

10:45, b_j
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 lipca 2008
Brzuch księdza

Ksiądz: Czy to dziecko musi się urodzić?

- Tak pięknie msze odprawia, taki Bogu oddany - mówi parafianka o proboszczu podejrzewanym o to, że chciał śmierci swojej córki. Według kurii ksiądz Wieńczysław zaprzecza ojcostwu dziecka. Proboszcz twierdzi, że pomagał jego matce w "niekonwencjonalny sposób"

Janiki - niewielka wieś godzinę drogi od Częstochowy. Dwustu mieszkańców, czterdzieści domów i kościół pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. Przed rokiem probostwo objął ks. Wieńczysław Ł. Mieszkańcy przyjęli go ciepło.

Dziś wieś dzieli się w ocenie księdza, o którym materiał w poniedziałek pokazał TVN 24. Młodsi otwarcie przyznają, że jak na duchownego za bardzo lubił towarzystwo kobiet. Starsi uważają, że to tylko złośliwe plotki.

Gospodyni w zagrożonej ciąży

9 lipca na oddział położniczy Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Częstochowie przyjechała 30-letnia Edyta L. Jej ciąża okazała się zagrożona. Lekarze stwierdzili niewydolność łożyska, co oznacza, że dziecko może się udusić z braku tlenu.

Przez dwa dni lekarze namawiali kobietę, by zgodziła się na wywołanie wcześniejszego porodu. Za każdym razem odmawiała. Napisała nawet oświadczenie, że się na to nie godzi. Pacjentkę regularnie odwiedzał jakiś mężczyzna.

Przesłuchany później personel szpitala zeznał, że mężczyzna powiedział do ordynatora położnictwa: - Lepiej, żeby to dziecko się nie urodziło.

W nocy z 17 na 18 lipca ciężarna zmieniła zdanie. Pozwoliła lekarzom działać. Ponieważ nie udało się wywołać skurczy porodowych, zrobili cesarskie cięcie. Tuż przed północą urodziła się zdrowa dziewczynka. Gdy neonatolog wychodziła z sali operacyjnej, ten sam mężczyzna, który wcześniej odwiedzał kobietę, podszedł do niej i zapytał: - Nie mogłaby pani zrobić czegoś, żeby dziecko umarło?

Szpital powiadomił policję. Po wylegitymowaniu mężczyzny okazało się, że to ks. Wieńczysław Ł., a matka to jego gospodyni, pochodząca z leżących niedaleko Janików Dankowic.

Prokuratura zaleciła lekarzom, aby nie kontaktowali się z dziennikarzami. Sama też jest niezwykle wstrzemięźliwa w udzielaniu jakichkolwiek informacji. - Ze względu na dobro matki, dziecka oraz personelu medycznego - tłumaczy Robert Wydmuch z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie. - Toczy się postępowanie "w sprawie". Nikomu nie przedstawiono dotychczas żadnych zarzutów.

"Sprawa" może dotyczyć nakłaniania do zabójstwa nowo narodzonego dziecka, co jest zagrożone dożywociem.

Kuria: ksiądz pomagał w niekonwencjonalny sposób

- Wersja podawana przez media, zwłaszcza świeckie, bardzo się różni od wersji podawanej przez księdza - mówi pytany przez nas o sprawę rzecznik częstochowskiej kurii ks. Andrzej Kuliberda. - Zaprzecza on swojemu ojcostwu. Zapewnia także, że nie chciał śmierci dziecka, a jedynie pomagał dziewczynie, choć może w dość niekonwencjonalny sposób.

Ks. Kuliberda przypuszcza, że proboszczowi z Janików mogło chodzić o to, czyje życie w pierwszej kolejności ratować - matki czy dziecka. I może wskazał matkę i stąd doszło do jakiegoś nieporozumienia.

- Kościół w swej mądrości wstrzymuje się od szybkich sądów - zaznacza rzecznik kurii. - Sami wyjaśniamy sprawę. [...]


- W każdą niedzielę odprawiał normalnie, dwie msze rano i sumę - wylicza starsza kobieta w zielonej bluzce. Kobieta opowiada, że wcześniej nie widziała księdza, który odprawiałby msze tak pięknie i tak był Bogu oddany. - Gdyby to wszystko była prawda, bardzo by mi było przykro - mówi. Jak twierdzi, chodziły jakieś słuchy, że ksiądz za blisko zna się z "tą Edytą". - Ale kto wie, czy to nie były zwyczajne plotki. Może naprawdę chciał jej pomóc? - zastanawia się.

- Pomóc?! Dobre sobie! - śmieją się młodsi parafianie. - Każdą wolną chwilę u niej spędzał. Jak się po drugiej w nocy jechało koło jej domu, samochód księdza stał tam prawie zawsze.


Ale to ksiądz proboszcz wyszykował pokój dla Edyty i mającego przyjść na świat dziecka. Zrobił to w niewykończonym od 20 lat domu jej rodziców.

- A mnie powiedział, że jak chcę zajść do pokoju Edyty, mam poprosić, to po mnie zejdzie. Inaczej nie mam wstępu - opowiada jej matka.

Przyjmuje mnie w różowej bluzce, długiej spódnicy i żakiecie. Krąży po biednie wyglądającym podwórku, wśród kur, psów i kotów. Ubrała się elegancko, bo co chwilę jacyś dziennikarze się u niej zjawiają. Każdemu chętnie opowiada o córce. Że księdza poznała przez brata, bo ten jest w Janikach kościelnym. Że sprzątała na plebanii, prała księdzu i gotowała, bo innego zawodu nie ma - chodziła do szkoły specjalnej. I tylko podstawowej. Mówi też, że rodzinie w ogóle bardzo biednie się żyje z czterech hektarów marnej ziemi.

Edyta z córeczką wciąż jest w szpitalu. Ksiądz po przesłuchaniu wrócił do domu. Nikomu nie otwiera drzwi plebani, choć parafianie twierdzą, że jest na miejscu. - Jego opel stoi w garażu - mówią. Przed plebanią kłębił się tłum dziennikarzy i mieszkańców, stał wóz transmisyjny TVN 24.

gazeta.pl
09:53, b_j
Link Dodaj komentarz »
Kolarz skazany za zderzenie z księdzem

Podczas górskiego maratonu kolarskiego zawodnik Paweł P. zderzył się z autem księdza, które pojawiło się na trasie rajdu. Sąd uznał, że winny jest kolarz, bo nie zachował należytej ostrożności. Teraz sprawą zajmie się Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu.

Po zderzeniu z autem księdza Paweł P. przez pół roku był na zwolnieniu lekarskim. Wóz duchownego miał lekko pęknięty przedni zderzak. 8 stycznia sąd w Bielsku-Białej uznał, że winę za spowodowanie wypadku ponosi kolarz, ale odstąpił od wymierzenia mu kary. Paweł P. musi jednak zapłacić 130 zł kosztów sądowych.

Kolarz nie zgadza się z wyrokiem i zapowiada walkę o oczyszczenie z zarzutów. - Nie chodzi mi o pieniądze, ale o sprawiedliwość. Przecież organa ścigania nie mogą działać sprzecznie ze zdrowym rozsądkiem - tłumaczy P.

Górski maraton kolarski Intel Power Bike odbył się we wrześniu 2006 r. w rejonie Istebnej. Trasa przebiegała górskimi szlakami i drogami asfaltowymi. Na 300 metrów przed metą, na łuku drogi, jadący prawą stroną Paweł P. wjechał w renault clio prowadzone przez księdza Jacka W. Wiózł on na spotkanie z parafianami jednego z bielskich biskupów.

- Kiedy wyskoczyłem z zakrętu, widok auta na trasie rajdu tak mnie zaskoczył, że nie zdążyłem wyhamować - tłumaczy kolarz. Dodaje, że w chwili zderzenia wóz duchownego jechał i zajmował większą część jezdni. Nie miał więc szansy go ominąć. - Jakby tego było mało, ksiądz odjechał z miejsca zdarzenia jeszcze przed przyjazdem policji, a stan jego trzeźwości zbadano dopiero po trzech godzinach - mówi P.

[...]  Kiedy zauważyłem nadjeżdżających kolarzy, zjechałem na pobocze drogi i zatrzymałem się - mówi duchowny. Powołany w tej sprawie biegły stwierdził jednak, że wóz księdza musiał stać wszystkimi kołami na asfalcie.

Paweł P. był przekonany, że policja o spowodowanie wypadku oskarży Jacka W. - Bo to przecież on wjechał na trasę imprezy sportowej - tłumaczy mężczyzna. Liczył też, że śledczy do odpowiedzialności pociągną organizatorów, którzy nienależycie ją zabezpieczyli.

Policjanci z Cieszyna uznali jednak, że winny jest wyłącznie kolarz. Ich zdaniem nie zachował on należytej ostrożności, czym spowodował zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym.

[...]
 - Kiedy miejscowi adwokaci usłyszeli, że sprawa dotyczy proboszcza i biskupa, nie chcieli podjąć się reprezentowania moich interesów. To chyba o czymś świadczy - mówi P.

Ksiądz Jacek W.: - Jest mi przykro, że doszło do tego wypadku, ale nie mam sobie nic do zarzucenia.

gazeta.pl
09:44, b_j
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 lipca 2008
Moda na zmartwychwstawanie
Treść kamiennej tablicy odkrytej w Jordanii może dowodzić, że Chrystus wcale nie był pierwszym, który zmartwychwstał. Tekst tablicy z I wieku przed naszą erą głosi, że kilkadziesiąt lat wcześniej żył inny Mesjasz, syn Józefa, nazywający siebie "księciem żydowskim". Zabity przez żołnierzy Heroda w powstaniu żydowskim miał następnie zmartwychwstać – informuje serwis dziennik.pl.
Tekst w języku hebrajskim został zapisany tuszem. Kluczowe części tekstu uległy jednak zatarciu, przez co wymowa przekazu jest niejednoznaczna i może być różnie interpretowana.

Według profesora Israela Knohla z Uniwersytetu w Jerozolimie, tablica opisuje historię Szymona, syna Józefa, który przewodził żydowskiemu powstaniu przeciw królowi Herodowi w końcu I w. p.n.e. Wydarzenia te mają być opisane w "Objawieniu Gabriela", według którego naród żydowski miał zostać wyzwolony spod okupacji, a "zło miało zostać pokonane w ciągu trzech dni".

onet.pl
14:24, b_j
Link Komentarze (1) »
czwartek, 03 lipca 2008
Katolicki biznes
Kto zarabia na rozwodach "po katolicku"?

"Polska - Gazeta Krakowska": stwierdzenie nieważności małżeństwa, zwane popularnie rozwodem po katolicku, staje się coraz popularniejsze. W Krakowie "rozwód", załatwiany z pomocą adwokatów sądu metropolitalnego, kosztuje 900 zł. Prywatne kancelarie za podobne usługi żądają 4-5 tys. złotych.
10:16, b_j
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 08 czerwca 2008
Polacy chcą ograniczenia wpływów Kościoła Katolickiego
Sonda 
Czy wpływ Kościoła w Polsce powinien zostać ograniczony?
Twój głos: Tak
Ogółem oddano głosów: 14137
 
Tak1064275%
 
Nie284820%
 
Nie interesuje mnie to3753%
 
Nie mam zdania2722%
23:49, b_j
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 02 czerwca 2008
Polacy mówią NIE konkordatowi
Sonda onetu
Czy Polska powinna wypowiedzieć konkordat?

Ogółem oddano głosów: 3064

 
Tak150049%
 
Nie131543%
 
Nie mam zdania1715%
 
Nie interesuje mnie to783%
10:19, b_j
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 maja 2008
ZMIENIAMY ARTYKUŁ 196 KK
ZMIENIAMY ARTYKUŁ 196 KK

 
 
http://art196kk.psr.org.pl/
23:09, b_j
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12
następne
Archiwum
Czerwiec 2006
Lipiec 2006
Sierpień 2006
Wrzesień 2006
Październik 2006
Listopad 2006
Grudzień 2006
Styczeń 2007
Luty 2007
Marzec 2007
Kwiecień 2007
Maj 2007
Czerwiec 2007
Lipiec 2007
Sierpień 2007
Wrzesień 2007
Październik 2007
Listopad 2007
Grudzień 2007
Styczeń 2008
Luty 2008
Marzec 2008
Kwiecień 2008
Maj 2008
Czerwiec 2008
Lipiec 2008
Sierpień 2008
Wrzesień 2008
Październik 2008
Listopad 2008
Grudzień 2008
Styczeń 2009
Zakładki:
Blogi
Ateistaa
Euromason
Hebius i jego pokój
Miggawki
Polemika z dyskursem
Politycznie.blox.pl
Strona zakazana
Toplista
Walpurg
Polityka
Alternatywa
Bez Dogmatu
Dunin - felietony
Enklawy normalności
Racjonalista
Wolna Myśl
Religia
Apostazja
Dlaczego nie jestem chrześcijaninem
Positive Atheism
Religia a faszyzm
Różne
Bertrand Russell
Fan-club Bartosza Żurawieckiego
Nakarm mnie!
Wydawnictwo Prometeusz
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog